wtorek, 10 stycznia 2023

Zimowy Odlot 2023 - relacja

 

Za nami kolejny - tym razem Zimowy - Odlot, czyli warszawski turniej Blood Red Skies. Z edycji na edycję powoli nas przybywa. Mimo, że choroby i zdarzenia losowe powaliły część graczy to było nas wczoraj więcej niż jesienią. Jak zwykle gościny udzielił nam sklep Matisoft Gaming Club na warszawskiej Ochocie. 

Zasady turnieju inspirowane pomysłem zaczerpniętym z amerykańskiego środowiska BRS zostały nieco doszlifowane tak aby jeszcze lepiej oddać ducha walk powietrznych. Dla przypomnienia, na evencie mieliśmy 4 stoły: każdy na inny teatr działań wojennych (Europa Zachodnia, Rosja zimą, Pacyfik i Afryka). Na każdym z nich obowiązywały inne zasady pogodowe (1 karta pogody losowana spośród czterech charakterystycznych dla danego klimatu). Gracze podejmowali rolę Atakujący/Obrońca, z którymi wiązały się pewne dodatkowe możliwości (gracze wybierali jedną z 3 kart Teatrów przypisaną każdorazowo do roli Atakujący/Obrońca). Po przygotowaniu w ten sposób pola bitwy gracze rozpoczynali zmagania, już zgodnie ze standardowymi regułami scenariusza Dogfight, przy użyciu 500 punktowych eskadr (squadronów).



Jedną z nowości w tej edycji była większa różnorodność użytych samolotów. Oprócz najpopularniejszych dotąd Spitfirów Mk II pojawiły się Mosquity, Shiden-Kai, Ławoczkiny, Mustangi Mk III, Bf109G i Spitfiry Mk IX, Obecną edycję Odlotu - podobnie jak poprzednie - wsparła firma Warlord Games dostarczając nagrody dla uczestników. 


Ucząc się na wynikach poprzedniej edycji gracze częściej preferowali mniejsze - weterańskie - układy pilotów. 

Pierwsze miejsce przypadło tym razem Konradowi, który (skutecznie) zaeksperymentował z ciężkimi myśliwcami (Mosquito Mk II) prowadzonymi przez imiennego asa: Jacka Pickarda. Konrad wygrał wszystkie 3 bitwy (nikomu nie udało się "wbić" mu wymaganych 9 boom chitów).


Dwie wygrane i remis dały zasłużone, drugie miejsce Piotrkowi latającemu tym razem na  Ławoczkinach. Mocny skład w postaci dwóch asów (Aggresive i Cool under Fire) i dwóch weteranów na sowieckich maszynach z doktryną Low Altitude Performance (niwelującą efekt Poor Quaity) wyposażonych w brytyjskie owiewki Malcolm Hood 😄 pozwolił pewnie przejść przez imprezę. Taka kombinacja umiejętności asów (jeden silnie ofensywny, drugi mocno defensywny) bardzo się sprawdziła.



Trzecie miejsce, z samolotami w podobnym układzie (dwóch asów, dwóch weteranów) - eksperymentalnie na samolotach Shiden-Kai - zajął Srdjan , weteran gry Blood Red Skies. Jako miłośnik Zer wybrał dla obu asów umiejętność Overshoot pozwalającą na ograniczenie minimalnego ruchu do 1/4 wartości prędkości.



Czwartek miejsce zajął debiutujący Maciek ze zrównoważonym składem pięciu Bf109G i jednym asem z umiejętnością Killer Instinct (zwiększającą szansę na trafienie krytyczne). Co ciekawe drugie miejsce przypadło Maćkowi mimo, że ... zagrał tylko dwie bitwy z trzech planowanych. 


Kolejne miejsce przypadło miłośnikowi Spitfirów Mk II, - a uczestniczącemu we wszystkich dotychczasowych edycjach Odlotu - Karolowi. Karol zdecydował się tym razem na mniejszy ale silny skład czterech samolotów z dwoma asami, w tym jednym imiennym Johnnie Johnsonem. Do lepszego wyniku zabrakło nieco szczęścia gdy w ostatniej turze jednej z bitew murowane zwycięstwo zamieniło się w remis.


Kolejne miejsce zajął kolejny debiutant, także Maciek . Maciek zdecydował się na zrównoważony skład swojej eskadry Spitfirów Mk IX z jednym asem wyposażonym w umiejętność Slippery. Bardzo mężnie walczył mimo, że przeciwnicy wysoko postawili poprzeczkę. JEgo samozaparcie było godne podziwu.


 


Nieparzysta liczba uczestników oznaczała, że nie miałem okazji być klasyfikowanym ze swoją eskadrą. Udało mi się zagrać jedynie dwie towarzyskie bitwy w międzyczasie. Uważam, że Mustang Mk III, których użyłem to niedoceniony, a bardzo groźny samolot. Jego mocne strony to: bardzo wysoka prędkość (9) co w nurkowaniu (great dive) daje 18" ruchu, mocne traity (deep pockets - zwiększające żywotność) i niska cena punktowa (35 pkt). 

Tym razem zaeksperymentowałem z doktryną Top Cover, dzięki której mogłem repozycjonować jeden z moim elementów na stole i przenieść do High Cover. Dzięki temu w drugiej turze trzy z moich samolotów znajdowały się na ogonach wybranych samolotów przeciwnika. Zapewniło mi to zwycięstwa w obu towarzyskich starciach, mimo, że  to przeciw Ławoczkinom było dość trudne, bo przeciwnik z doktryną Low Atitude Performance w łatwy sposób przeszedł do kontrataku i poszarpał moje samoloty. Jedynie ryzykownemu atakowi Piotrka z czoła zawdzięczam sukces. Tak to jest: kopać się w koniem 😉 ...


Wsparcie jakiego udzieliła eventowi firma Warlord Games było nie do przecenienia, pozwoliło na pozyskanie - dostępnych jedynie przez mail order - zestawów asów, kalkomanii i zestawów expansion pack, a tym samym przyczyniło się do zwiększenia "potencjału graczy". Niezależnie od wyniku każdy z uczestników miał szansę wynieść coś z eventu. Myślę, że to motywuje, a jednocześnie nie powoduje nadmiernego ciśnienia w grze. 

W ramach poeventowej wzmożonej aktywności zastanawiamy się nad wykorzystaniem potencjału drzemiącego w grze i zwiększeniu częstości gier. Różne pomysły: od sportowego grania ligowego, po narracyjne kampanie to - jak się wydaje - dopuszczalne rozwiązania. Niezależnie od decyzji mam nadzieję, na nowe - liczne - spotkanie na kolejnym: Wiosennym Odlocie.