niedziela, 7 października 2018

Polskie akcenty w Blood Red Skies.


Na początek listopada Warlord zapowiedział premierę nowych modeli Hurricane Mk I wraz z kalkami dywizjonu 303, a jednym z asów przypisanych do tego modelu jest Witold Urbanowicz, polski dowódca tej jednostki. To pierwszy - i oficjalny - polski akcent w grze Blood Red Skies. Ale nie jedyny






Oprócz Warlorda, modele możliwe do wykorzystania w grze publikują także inni producenci. Jednym z nich jest Armaments in Miniature. W ofercie tej firmy znaleźć można modele także innych samolotów, na których latali polscy piloci.




Pierwszym z nich jest późna - wprowadzona w roku 1943 - wersja Spitfire: Mk IX, która pozwalała na nawiązanie równorzędnej walki z nowym myśliwcem Luftwaffe tego czasu: Fw190. Szczęśliwie składa się, że istnieją na rynku polskie oznakowania do tego samolotu (producent jest bardzo otwarty do realizowania nowych projektów) dzięki producentowi miscmini.com. powstało już kilka projektów samolotów z szachownicą na kadłubie.



Kalki pozwalają na oznakowanie siedmiu maszyn z 316 warszawskiego  dywizjonu myśliwskiego. W tym osobistej maszyny dowódcy 131 polskiego skrzydła myśliwskiego Wing Commandera Aleksandra Gabszewicza, jednego z polskich asów myśliwskich.

Wciąż czekamy na kartę samolotu Spitfire Mk IX do gry Blood Red Skies.

W ofercie AiM znajdziemy także inny myśliwiec, na którym walczyli - z dużymi sukcesami - Polacy, a mianowicie N.A. Mustang Mk III. W ten typ samolotów przezbrojonych została w 1944 roku większość polskich dywizjonów myśliwskich stacjonujących w Wielkiej Brytanii. Szczególnie znanym użytkownikiem tych maszyn był dębliński 315 dywizjon myśliwski


Jednostka ta na Mustangach wyruszyła w bój w dniu D. W archiwach istnieje bardzo wiele fotografii dywizjonu w widowiskowym oznakowaniu inwazyjnym.


Podobnie jak w przypadku Spitfire Mk IX tak i Mustang Mk III doczekał się stosownych kalek od firmy miscmini. Kalki pozwalają na zbudowanie aż ośmiu samolotów Mustang, w tym czterech w pasach inwazyjnych.


Jedna z maszyn zestawu miscmini pozwalana na oznakowanie samolotu innego polskiego asa (trzeciego pod względem liczby zestrzeleń): Squadron Leadera Eugeniusza "Dziubka" Horbaczewskiego (na zdjęciu drugi z lewej).


Szczęśliwie  przypadku Mustanga Mk III mamy również kartę samolotu, co prawda w wersji beta, jednak powstałej przy silnym wsparciu Warlorda. Mustang z takimi statystykami i cechami specjalnymi wydaje się być dość trudnym przeciwnikiem.


Wśród kart samolotów jakie są uwalniane w formie bet znajdziemy także kartę samolotu
Spitfire Mk Vb. To wariant Spitfira ze środkowego okresu wojny. Samolot ten powstały w odpowiedzi na pojawienie się Bf109F uzbrojony był w 2 działka 20mm i 4 km-y 7,69mm.


Jak dotąd nie istnieje na rynku model tego samolotu w skali 1/200 i nie ma (jeszcze) kalkomanii w polskich barwach, choć jest po temu potencjał. Na Spitfire Mk Vb latał bowiem kolejny polski as myśliwski: Jan Zumbach, a jego samolot z kaczorem Donaldem jest dość powszechnie znany.





Polacy odbyli także epizod z innym samolotem dostępnym jako model w skali 1/200, a mianowicie kontrowersyjnej konstrukcji Bolton Paul Defiant. Ten samolot myśliwski posiadał uzbrojenie ... wyłącznie defensywne (w tylnej wieżyczce ze sprzężonymi 4 km 7,69mm). Defiant służył przez pewien czas w 307 dywizjonie myśliwskim nocnym. Ponieważ zasady BRS nie przewidują walk nocnych budowa tego Defiantów w w skali 1/200 w polskich barwach może mieć wyłącznie walor kolekcjonerski.


Model Defianta wyprodukowała (w żywicy) firma Warlord, jest również dostępny w tym samym materiale w wykonaniu firmy AiM. Na powyższym zdjeciu Defiant w barwach 264 brytyjskiego dywizjonu RAF.

Na początku listopada Warlord zapowiada wydanie (w plastiku) modelu Wooden Wonder czyli DH Mosquito FB Mk VI, dwusilnikowego myśliwca wielozadaniowego. Z tym samolotem związane były losy aż dwóch polskich jednostek w Weilkiej Brytanii. 307 nocny dywizjon myśliwski latał na Mosquitach z radarem w wersji NF II i NF XXX, zaś 305 dywizjon lekki bombowy używał od jesieni 1943 roku Mossie w wersji FB Mk VI.


Szczęśliwie, znowu dzięki aktywności firmy miscmini mamy do dyspozycji zestaw kalek, który najprawdopodobniej zainteresuje polskich graczy, mianowicie Mosquito FB Mk VI w barwach polskiego dywizjonu 305. Niestety zestaw ma niewłaściwy kolor liter (powinny być w kolorze Dull Red). Zatem osoby, poszukujące koszernego rozwiązania będą zmuszone do znalezienia liter w stosownym kolorze




Jako, że BRS to nie tylko walki myśliwców ale także wyprawy bombowe spróbujmy przyjrzeć się ofercie w tym zakresie.


W 1943 roku wspominany wcześniej dywizjon 305 miał epizod z korzystania z amerykańskich średnich bombowców N.A. B25C Mitchell. Model tego samolotu jest dostępny w firmie AiM, a kalki ... można sfabrykować z zestawu do Mosquito (ta sama wysokość literek). Do Mitchella mamy również fanowską kartę samolotu




Zanim dywizjon 305 pozyskał Mitchelle latał przez wiele lat na brytyjskich samolotach Vickers Wellington w równych wersjach. Co prawda Wellingtony zwykle działały w nocy jednak dla fanów polskiego lotnictwa w skali 1/200 jest dobra wiadomość. AiM produkuje model Wellingtona w wersji

używanej w 305 dywizjonie, zaś miscmini produkuje do niego zestaw kalkomanii. W zestawie brakuje szachownic, które wymagają zaadaptowania z innych zestawów


Największy samolot jakim latali polscy piloci w okresie II wojny światowej to B24D Liberator. W maszyny tego typu była wyposażona 1586 eskadra specjalnego przeznaczenia zajmująca się wykonywaniem zrzutów z zaopatrzeniem dla ruchu opoeru w całej Europie, w tym w Polsce. Samoloty polskiej eskadry wykonywały regularne loty do Warszawy w czasie Powstania. Model Liberatora w tej wersji produkuje firma AiM


Wiadomo również, że polscy myśliwcy latali w jednostkach amerykańskich odnosząc tam spore sukcesy. Dywizjonem który gromadził szczególnie wielu Polaków był 61FS. Działo się tak dlatego, że dowódca Francis Gabreski to myśliwiec o polskich korzeniach, który odbywał staż bojowy w polskich dywizjonach.

W amerykańskich dywizjonach dość częstym zwyczajem było zdobienie maszyn indywidualnymi godłami. Polacy służący w tych jednostkach dopasowali się do obowiązujących zachowań i także zdobili swoje maszyny w sposób dość charakterystyczny. A wziąwszy pod uwagę fakt, że samoloty te to monstrualnej wielkości P47 Thunderbolt modele z 61FS będą gratką na każdym stole do gry w BRS.


Granatowy Bubbletop z gigantyczną szachownicą na dziobie czyli maszyna kpt. Łanowskiego oraz podobny Pengie IV  kpt. Gładycha czy wreszcie maszyna Francisa Gabreskiego znajdują się na arkuszu kalkomanii przygotowanym przez miscmini do tej wersji samolotu.




W ofercie Warlorda znajdują się także inne samoloty, na których walczyli polscy piloci w czasie II wojny światowej, jak Jak-1 będący na wyposażeniu 1p.l.m. LWP czy P51D Mustang, który wszedł na wyposażenie dywizjonu 303 w schyłkowej fazie wojny. Znajdziemy również samolot P-40 Warhawk, na którym latał jesienią 1943 roku nad Chinami (zestrzeliwując 2 japońskie samoloty) Witold Urbanowicz dawny dowódca dywizjonu 303. W ofercie miscmini znajdują się także kalkomanie do oznakowania polskich samolotów PZL-11c z okresu Kampanii Wrześniowej.
Dostępne są na rynku także modele z okresu Kampanii Francuskiej. AiM ma w ofercie Ms-406, najpowszechniej używany przez polskich pilotów samolot znad Sekwany, czy Curtiss H75 takze używany w tzw kluczach "kominowych" chroniących ważne zakłady przemysłowe we Francji. W ofercie Shapeways znajdziemy także najlepszy francuski mysliwiec Dewoitine D-520, na którym latał polski as: Wacław Król.
Z oferty AiM możemy wykonać także Messerschmitta Me109G10 i wykonać go w barwach 318 gdańskiego dywizjonu myśliwsko rozpoznawczego. Samolot ten został "zdobyty" przez Polaków w dość osobliwy sposób na jednym z włoskich lotnisk. Otóż kupili go od pilnujących zdobyczy Amerykanów za ... skrzynkę whisky. Samolot został przejęty i odprowadzony na własne lotnisko, gdzie pozyskał regulaminowe kokardy RAF i szachownice na osłonie silnika



Tak więc, jak wynika z powyższego - skrótowego - spisu gracze Blood Red Skies, którzy - podobnie jak ja - poszukują polskich akcentów w grze ... mają całkiem spore pole do popisu.

Dla mnie BRS jest niepowtarzalną okazją do wyobrażenia sobie działań całych jednostek. Modelarze redukcyjni zwykle wykonują jedną kopię danego modelu, tu mamy szansę wykonać 6 i więcej takich samych, a zdjęcie formacji samolotów z szachownicą w locie na tle szachownicy pól jest moim zdaniem niezapomniane.

piątek, 5 października 2018

Prosta stabilizacja modeli do BRS


Posiadacze metalowych Wildcatów od Warlorda już to wiedzą, że modele te nie trzymają pionu na podstawkach do BRS. Ciężar samolotu jest na tyle duży, że przeważa odchylony od środka ciężkości
zwala się na łeb (lub na ogon). Dla rozwiązania sytuacji Warlord zaproponował nakładki stabilizacyjne na podstawki. Kłopot w tym, że w ścisku jaki panuje w czasie gry nie jest to rozwiązanie praktyczne.

Oddolne inicjatywy na anglojęzycznym forum BRS wskazują, że pożądany efekt można uzyskać dociążając podstawkę.Przetestowałem to rozwiązanie i zamówiłem 5 tuzinów stalowych podkładek M12 po 5,60PLN za kilogram i z niecierpliwością oczekiwałem na nadejście przesyłki.



Jakież było moje uradowanie gdy okazało się, że średnica krążków jest idealnie dopasowana do wrębu podstawki. Jedynie grubość podkładki jest nieco większa ale dzięki temu masa podstawki jest większa i bardziej rokuje



Moja radość była tym większa gdy okazało się, że odchylenie samolotu od osi pionowej - zarówno w tył jak i w przód - pozostawia model w pozycji stabilnej, zatem rozwiązanie nadaje się do zastosowania na szerszą skalę.


Co więcej stabilizator działa również w przypadku dużo cięższej od Wildcata B5N Kate.

wtorek, 2 października 2018

Na czym grać?


Jeszcze rok temu nikt nie przekonałby mnie do grania w bitewniaki na matach; kazałbym mu się stuknąć w główkę. Byłem świecie przekonany, że jedynie słuszne rozwiązania to wykończone w uniwersalny sposób blaty. Jest to w istocie rozwiązanie trwałe i stosunkowo tanie. Koszt to wycięcie stosownej wielkości blatu oraz koszt pracy przy jego wykończeniu. Nadto wycięty blat daje nam 100% gwarancję koszerności stołu pod względem wielkości.
Wadą blatu jest jego duża waga i rozmiar wymagający sporej ilości miejsca do przechowywania. Kolega Tomek stworzył swego czasu blat składany na zawiasach, który zajmuje mniej miejsca niż standardowy, a ponieważ wykonany był - o ile pamiętam - z cieńszego materiału był również dość wygodny do przenoszenia.



Twórczym rozwinięciem domyślnych blatów było oklejenie drewnianego blatu trawką elektrostatyczną z rolki. Zabieg pozwolił na uzyskanie efektu trójwymiarowości przy zbliżeniu do podłoża łąkowego lecz ... jest dość jednostajny kolorystycznie. Zatem blat wygląda dość monotonnie. Ponadto trawka elektrostatyczna jako dość delikatna może ulec uszkodzeniu, zwłaszcza gdy jest przyklejona do blatu na stałe.  


Zupełnie innym typem produktów są maty do gry. Aby grać wystarczy odpowiedniej wielkości stół (tu możemy się podeprzeć dowolnym stołem jaki jest w danym miejscu w dyspozycji) i pokrywamy go wybraną matą do gry. Maty to rozwiązanie wygodne, często stosowane w sklepach z wargamingiem. Dzięki nim można swobodnie zmieniać aranżację przestrzeni z pustyni, poprzez pola ryżowe na brukowanym placu skończywszy.

Swego czasu można było zlecić na grupie FB Bolt Action wykonanie dedykowanej maty z futra. Kawał materiału (większy niż regulaminowy stół) był aranżowany przestrzennie z uwzględnieniem dróg i pól różnego rodzaju. Zaletą takiego rozwiązania jest bardzo wysoki poziom realizmu (zróżnicowania pól pod względem wysokości i kolorystyki), a dzięki temu, że mata była większa niż 4x6' możliwe jest manipulowanie ułożeniem terenu tak, iż za każdym razem układ terenowy wyglądał nieco inaczej. To "nieco" jest jednak jedną z wad maty futrzastej. Różnice w ustawieniu terenu są każdorazowo dość ograniczone i układ może się z czasem znudzić. Druga - w mojej opinii - niestety dość poważna wada wynika wprost z największej zalety maty futrzastej: jej trójwymiarowości. Otóż na stojącym futrze (nawet niskim) bardzo słabo trzymają pion figurki, szczególnie plastikowe. Więcej na ten temat przeczytać można na blogu Kostka Domina.


 

Pewnym kompromisem między realizmem (oczekiwanie trójwymiarowości) i praktycznością jest mata z trawki statycznej osadzonej na podłożu gąbczastym wykonana przez firmę Tereny do gier. Niewątpliwą zaletą tej maty jest jej niska waga. Jednocześnie mimo, że wykonana z trawki elektrostatycznej jest niestety dość monotonna: raz, że producent zbyt nieśmiało użył zróżnicowania kolorystycznego, a dwa, że trawka na całej powierzchni ma tę samą wysokość.

Jeszcze większym kompromisem dla realizmu są maty drukowane na różnych podłożach. Na świecie jest wiele firm wykonujących tego typu produkty, także w Polsce mamy playmaty.pl wykonującego podłoża do wargamingu fantasy, s-f czy historycznego. Playmaty dostępne są w trzech wariantach: vinyl, latex i guma i kilku formatach.


Zaletą mat latexowych jest możliwość dwustronnego nadruku dzięki czemu jedna mata ma dwa przeznaczenia. Jednocześnie maty z tego materiału są bardzo ekonomiczne zarówno pod względem ceny jak i zajmowanej przestrzeni (mieszczą się w stosunkowo wąskiej tubie). Firma playmaty.pl produkuje także maty customizowane wykorzystujące materiały własne. Ponieważ w przyrodzie nie ma nic darmo także maty latexowe mają swoje wady. Najpoważniejsza z nich jest błyszcząca powierzchnia, która minimalizuje naturalny wygląd podłoża.

Wśród mat drukowanych możemy znaleźć także produkty bardzo wysokiej jakości. Należą do nich maty drukowane na podłożu takim jak podkładki do myszy. Przykładem takiej maty jest poniższa produkcji Deep cut studio do gry Blood Red Skies. Można powiedzieć, że to Mercedes wśród mat drukowanych. Bardzo wysoka jakość obrazu jak również bardzo sensowne wzory - czego nie można powiedzieć o przykładach innych producentów - sprawia, że nie żal zapłacić więcej za ich produkt. Maty DCS są dystrybuowane także przez Warlorda.

Po rozwinięciu taka mata świetnie leży na stole, nie odbija światła (dzięki czemu unikamy denerwującego efektu). Wadą tego rodzaju maty jest stosunkowo duża waga, większa niż w przypadku latexu czy vinylu przestrzeń do zwinięcia i dużo wyższa cena. Mata na podłożu do myszy może kosztować nawet dwukrotnie więcej niż analogiczna wydrukowana na lateksie.


Osobiście od pewnego czasu - ponieważ mam go stosunkowo niewiele - dość chętnie korzystam z mat do gry. Pozwala mi to szybciej rozstawić ewentualny teren lub - jak w przypadku Blood Red Skies - cieszyć się wspaniałą scenerią zaraz po rozwinięciu rolki.