czwartek, 28 grudnia 2017

Relacja - Mount Tambu NG8


 Po cóż kupować armię Australijczyków, jeśli nie po to aby popróbować się z Japończykami w nowogwinejskich dżunglach. Teren jest, stół jest, partner do grania jest, czas jest, zatem gramy! I tu pojawia się pewien problem. Wstępny przegląd scenariuszy z książki kampanii Nowa Gwinea nie budzi zachwytu, z kilku powodów:
- Większość scenariuszy rozgrywa się w roku 1942, a to oznacza techniczne problemy w organizacji armii australijskiej (duże bloki piechoty wyposażonej w karabiny) z wyłączeniem czołgów, podczas gdy dysponuję armią skrojoną na rok 1943+
- Każdy ze scenariuszy 1943+ posiada jakieś wykluczenia w możliwości wystawiania konkretnych oddziałów
- Znakomita większość z nich to wariacje na temat scenariuszy generycznych, zatem ... szału nie ma.

Jedynym scenariuszem, który wyglądał interesująco był projekt 8: Mount Tambu gdzie Australijczycv mają za zadanie oczyścić japoński bunkier znajdujący się na płaskowyżu. Małym twistem w tym scenariuszu jest obecność drugiego, opuszczonego bunkra położonego w 12" od krawędzi alianckiej, w którym w ramach outflanku mogą pojawić się  ... oddziały japońskie.

Przed grą musieliśmy dokonać kilku korekt zasad ponieważ zadanie oczyszczenia japońskiego bunkra otoczonego okopaną, japońską piechotą w sile 20% przekraczającej siłę własną bez broni wsparcia jest trochę ... oryginalne.
Stąd decyzja zrównania sił obu wojsk do 1100pkt. i uwolnienia wykluczeń z selektorów po obu stronach. Dla zrównoważenia braku górki, na której bronić się mieli Japończycy dostali oni regularną linię okopów.
Teren bitwy był dość gęstą dżunglą ograniczającą możliwości walki na dłuższe dystanse i wyglądał mniej więcej tak:.


Podkład do gry stanowiła mata wyprodukowana przez Terenydogier. Jest to wariant jesienny i oglądany saute wygląda bardzo korzystnie. Po umiejscowieniu terenu mogę powiedzieć, że producenci mogliby znacznie śmielej podziałać z różnicowaniem kolorów.
Dżungla to w większości gęste panele roślinne częściowo robione przeze mnie częściowo przez Gonza. Elementy krajobrazu, w które dało się wejść były panele pokryte palmami, również produkcji Gonza.





Głównym punktem oporu Japończyków był bunkier wykonany przez Gonza wzmocniony przez system transzei wykonanych przeze mnie (zanim stało się to modne :) ), oraz pojedynczych stanowisk obronnych wykonanych przez Śliwkę.
Drugi, tzw bunkier to konstrukcja Gonza według wskazówek Mela Bose prowadzącego kanał z tutorialami modelarskimi.


Scenariusz zakłada rozstawienie minimum połowy wojsk japońskich w strefie 12" od własnej krawędzi. Wszyscy są okopani, ukryci i mogą mieć Ambush ... zatem pełna radość. Część wojsk japońskich może być umieszczona w rezerwach w tym w Outflanku. Od 4 tury japoński Outflank może pojawić się między innymi w opuszczonym bunkrze. Jedyna moja (czyli australijska) nadzieja w tym, że przeciwnik jest pozbawiony czołgów. Drugą nadzieję pokładałem w rozstawieniu. przeciwnika. Jedno ze skrzydeł było obsadzone przez niedoświadczoną piechotę japońską, podczas gdy drugie przez dwie sekcje MMG. Na tym skrzydle okopało się także lekkie działo p-lot.





W centrum wrogiej strefy rozstawienia znajdowało się dwóch snajperów, japoński żołnierz ze śmiercionośną paczką i ciężki moździerz rakietowy. Decyzja była prosta. Gros sił uderza na słabsze skrzydło japońskie a czołg osłaniany przez oddział saperów porusza się w centrum. A skoro już o moich siłach mowa:
Nie ma lepszego środka czyszczącego bunkry jak miotacz ognia. Stąd w moim plutonie pojawiła się Matylda Frog wyposażona w miotacz ognia i oddział inżynierów z drugim "palnikiem". Japońskie siły rozmiękczać miała broń stromotorowa: czyli lekka dżunglowa haubica i średni moździerz.
W szpicy poruszali się skauci, sekcja Papuasów i snajper. Ich zadaniem było wykrycie stanowisk wroga i wskazanie ich własnej artylerii. Siły główne, czyli trzy oddziały z dywizji dżunglowej poruszać się miały na prawym skrzydle z zadaniem zrolowania japońskiej obrony. Mój niepokój budził rzut na Tropical Hazards table i efekt przygotowania artyleryjskiego

Tura 1

Wyczerpanie i choroby stały się udziałem strony japońskiej. Zatrutych czekoladek najadł się dowódca wrogiej armii i japoński "komisarz" wspierający proces decyzyjny niedoświadczonej piechoty. Przygotowanie artyleryjskie ...przyszło. Gdyby Japończycy nie byli okopani ponieśliby spore straty (były 3 szóstki na kościach) a tak skończyło się na rozdaniu sporej ilości pinów.

W tej turze moja szpica próbowała - gdzieniegdzie skutecznie - wykryć stanowiska japońskie. Siły główne weszły na pole bitwy i szybko zajmowały teren). Obrońcy gdzieniegdzie otworzyli ogień z dużej odległości, na szczęście niecelny.


Obrońcy gdzieniegdzie otworzyli ogień z dużej odległości, na szczęście niecelny.

Po tej turze z optymizmem patrzyłem w przyszłość: zapinowana japońska piechota bez poganiacza ani dowódcy miała być łatwym celem dla zbliżających się oddziałów australijskich.




Tura 2

W tej turze moje wojska wykonały kolejny skok w stronę wrogich stanowisk. Stojący w bezpośredniej bliskości japońskich okopów ale odseparowani od własnych sił głównych Papuasi nie odważyli się podjąć walki wręcz. Mimo braku poganiacza i dowódczy ten 15 osobowy oddział był groźny, szczególnie w walce wręcz.


 A lewym skrzydle zaktywizowała się moja artyleria okładając - na razie niecelnie - pozycje japońskich sekcji MMG. Jedna z nich tracąc głowę opuściła okopy przemieściła się bliżej centrum. Tymczasem mój czołg pokonał już połowę dystansu dzielącego go od wrogiego bunkra. Tuż za nim poruszała się sekcja saperów. Snajper ustrzelił jednego obsługanta od japońskiej pelotki.

 
Tura zakończyła się gdy samotna postać opuściła okop i popędziła w kierunku Matyldy. Nie dobiegła ale ... finał miał nastąpić w kolejnej rundzie. Japończycy mieli przewagę w kościach więc wszystko mogło się zdarzyć. Ten, czyja kość wyjdzie pierwsza będzie mógł rozwiązać problem morderczego prezentu na swoją korzyść.


Tura 3

Moja kość była pierwsza. Sekcja piechoty dżunglowej zrobiła porządek z Panem z paczką. W międzyczasie mój MMG wyeliminował japońskiego snajpera uzbrojonego w karabin ... maszynowy. W odwecie wrogi oddział skutecznie ostrzelał sekcję MMG eliminując ją z dalszej walki. Pierwsza strata po stronie australijskiej.


Czołg zdołał podjechać pod umocnienia japońskie i skutecznie porazić ogniem jednego ze snajperów. Znajdujący się poza umocnieniami wrogi oddział MMG został skutecznie porażony ogniem ale działowym, stracił 2/5 składu i zebrał piny. Tym niemniej podniósł się i schował do bunkra.


Na prawym skrzydle podciągnięte oddziały piechoty dżunglowej były gotowe do akcji przeciw wrogiej piechocie. Razem z Papuasami przystąpili do metodycznego ostrzału japońskich pozycji. Niestety skutki były niewielkie.



 Tura 4
 Czołg podjeżdża pod otwór strzelniczy bunkra i wyziewa resztki broniącego się tam oddziału MMG.


Ponieważ robi się nieco krucho z czasem postanawiam zrobić coś nieobliczalnego: zaatakować Japończyków na skrzydle w walce wręcz. Piechota dżunglowa rusza na okopy licząc na łatwe zwycięstwo z oddziałem kucharzy i mechaników samochodowych. Niestety bronią się z fanatyzmem i oddział kapeluszników wyparowuje.


Tymczasem na moim zapleczu dzieją się rzeczy niebywałe. Japońscy komandosi wyskakują z dżungli i atakują od tyłu moją odwodową sekcję piechoty. Ci, widząc, że Japończyków jest tylko dwóch a czas nagli ignorują wroga i biegną w stronę bunkra. Gdyby wiedzieli jakie następstwa będzie miała ta decyzja może jednak zmieniliby zdanie ...?
W innym miejscu, w opuszczonym bunkrze podniosła się z podłogi jakaś czarcia zapadka i wylazł z niej cały oddział japońskich saperów. Mój snajper walczył dzielnie ale nie dał rady tej gromadzie. Jedyna nadzieja w moim oddziale pionierów, pozostającym w odwodzie o okolicy opuszczonego bunkra. Czy zdołają wyprzeć wroga, miała powiedzieć kolejna tura.


Tura 5

Niestety pierwsza kość należała tym razem do Japończyków. Ostrzał i zionięcie z miotacza wyeliminowało z walki moich saperów. Na tyłach zrobiło się nieciekawie. Moim artylerzyści musieli stawić czoła realnemu przeciwnikowi.


Tymczasem w centrum Matylda została wzięta na cel przez wrogą armatkę p-lot opukujcą czołg z boku. Co prawda miała niewielkie szanse wyrządzić mu szkodę ale nieco straszyła załogę pojazdu.
W międzyczasie jedna z sekcji japońskich kucharzy ponownie obsadziła bunkier.
Czasu zrobiło się naprawdę mało, a brak sukcesu na skrzydle i ponowne przejęcie bunkra przez Japończyków skłoniło mnie do bardziej energicznych działań. Wszystkie dostępne siły rzuciłem w kierunku bunkra z wyjątkiem Papuasów, którzy mieli wiązać drugi oddział japońskich kucharzy.

Tura 6

Robi się naprawdę późno. Wszystkie pozostające jeszcze w dyspozycji oddziały ruszają w stronę bunkra.



Załoga Matyldy, która uzyskała kolejnego pina po strzale armatki p-lot nie zdała testu morale i wrzuciła wsteczny bieg. W tej turze czołg nie mógł użyć swojego morderczego ładunku. Należało zatem wprowadzić plan B i użyć do czyszczenia bunkra piechoty. Nie było to łatwe, ponieważ schron był okupowany przez piętnastu japońskich kucharzy, których łatwo nie dało się stamtąd wyrzucić.

Tura 7 i ostatnia


 Załoga haubicy wypala na wprost w kierunku wrogiego oddziału saperów, niestety pudłuje. To przypieczętowuje jej los. Saperzy eliminują dwóch załogantów, z drugiej strony japońscy komandosi eliminują ostatniego. Działo jest stracone.





Walki o bunkier trwają. Tym razem Matylda, co prawda zdaje test morale ale nie trafia z miotacza. Wygląda na to, że nie zdążę oczyścić bunkra w wyznaczonym czasie. Dowódca eliminuje wrogiego snajpera. Oddział skautów ostrzeliwuje z bezpośredniego dystansu załogę schronu. Japończycy ponoszą jakieś straty ale to zbyt mało. Podejmuję rozpaczliwą decyzję szturmu na bunkier. Oddział piechoty dżunglowej rusza do natarcia zadaje pewne straty Japończykom ale ... wróg trzyma się. Po drugiej sekwencji walki wręcz oddział australijski ginie. Walka była skończona.

Epilog


Zastanawiam się w jaki sposób można było rozegrać scenariusz w jego domyślnej wersji, zakładającej 20% przewagę Japończyków w sile żywej, wypiętrzenie terenu jaki miał być atakowany, brak własnej artylerii i czołgu i to wszystko w 6 a nie 7 tur... ? Myślę, że kolejne scenariusze z Dalekiego Wschodu będę przygotowywać samodzielnie
Po tej grze większym szacunkiem darzę japońską piechotę, która w starciu wręcz jest bardzo trudna do wyeliminowania, nawet ta, która składa się z kucharzy i mechaników samochodowych.

Walka dystansowa była ... trudna, bo bitwa miała miejsce w dżungli dość gęstej i skutecznie ograniczającej możliwości wykorzystania broni stromotorowej i maszynowej.

To co się sprawdziło i dało kolorytu grze to specjalna zasada z ukrytym przejściem do opuszczonego bunkra. Podjąłem ryzyko i  pozostawiłem do ochrony własnego zaplecza ograniczone siły. Przeciwnik wykorzystał tę słabość i skutecznie osłabił moje tyły. Dzięki Gonzo za grę. Musimy to powtórzyć ;) Australians never give up!





piątek, 22 grudnia 2017

2 pułk pancerny - struktura i modele




2 pułk pancerny był drugim pod względem "starszeństwa" pułkiem w 10 B.Kaw.Panc. należącej do 1DPanc.Oddział kontynuował tradycję pododdziału czołgów, który brał udział w Kampanii francuskiej w ramach 10 Brygady Kawalerii Pancernej. Po ewakuacji do Wielkiej Brytanii oddział kilkakrotnie przechodził zmiany organizacyjne by finalnie przyjąć nazwę 2 pułku pancernego.

Chrzest bojowy jednostki nastąpił 8 sierpnia 1944 roku kiedy to 2 pułk pancerny razem z 24 pułkiem ułanów miał wedrzeć się na niemieckie pozycje pod St. Aignan de Cramesnil. Atak będący wstępem do operacji Totalize czyli zamknięcia sił 7 armii niemieckiej, miał być poprzedzony uderzeniem lotniczym, a pozycje niemieckie uprzednio rozpoznane. Niestety, żadne z tych założeń nie zostało spełnione i dwa pułki czołgów ruszyły do natarcia na nieprzyjaciela w pełni sprawnego i gotowego do obrony w zamaskowanych pozycjach. Oba pułki dostały się pod flankowy ogień przeciwpancerny przeciwnika i poniosły wysokie straty. Wśród ofiar znajdował się między innymi dowódca bratniego 24 p.uł. płk. Kański.

Pułki czołgów w dywizji pancernej (w tym 2 pułk pancerny) miały siłę batalionu. W skład każdego pułku wchodził szwadron dowodzenia i 3 szwadrony liniowe. Każdy szwadron liniowy zaś złożony był z czterech plutonów czołgów. Plutony czołgów (od pierwszego do trzeciego) miały na stanie po 3 czołgi Sherman MkV, a czwarty: 3 czołgi Sherman Mk Vc Firefly.

 
Ogółem na stanie szwadronu pancernego było 16 czołgów Sherman V (w tym 4 w sekcji dowodzenia), 3 czołgi Sherman Vc i czołg ewakuacyjny Sherman ARV. Szwadron dowodzenia pułku miał bardziej złożoną strukturę. Zawierał w swym składzie komponent rozpoznawczy (11 czołgów Stuart Mk VI), przeciwlotniczy (6 czołgów Crusader III AA) i pluton łącznikowy (9 samochodów pancernych Daimler Dingo lub Humber).

W listopadzie 1944 roku do dywizji - a więc także do 2 pułku pancernego - zaczęły napływać czołgi Sherman MkIIa (z odlewanym kadłubem i amerykańską armatą 76,2mm). Był ot ewenement w XXI grupie armii gdzie żadna inna jednostka nie była wyposażona w czołgi Sherman z amerykańską armatą.




Zgodnie z klasyfikacją brytyjską pojazdy drugiego pułku pancernego dywizji pancernej, a zatem także 2 p.panc. znakowane były czerwonym kwadratem z numerem 52, oraz żółtą figurą (romb - szwadron dowodzenia, trójkąt - 1 szwadron, kwadrat - 2 szwadron, koło - 3 szwadron) malowaną na kadłubie lub wieży pojazdu.





Jak dotąd w swojej kolekcji posiadam jeden model w barwach 2 pułku pancernego i jest to ... samochód dowódcy pułku: M3 White. Jest to bodaj jedyny udokumentowany zdjęciowo pojazd tego typu bedący na wypsazeniu 1DPanc gen. Maczka.


Model White'a to typowy, bardzo prosty produkt żywiczny firmy Warlord, szczególnie jeśli chodzi o wnętrze. Mimo to producent pokusił się o całkiem przyzwoite odwzorowanie łączeni płyt pancernych i nitowań. Szkoda, że w charakterze załogi przewidziano wyłącznie żołnierzy amerykańskich, mimo, iż pojazd ten był używany także przez armię brytyjską i sowiecką.




Źródła:
K.Gaj, 1 Dywizja Pancerna (organizacja Wielkiej Jednostki pancernej PSZ na Zachodzie - sierpień 1944)
1Dywizja Pancerna 1944-47 vol.II, Militaria 
Polskie Shermany II, Militaria 192
Od Acromy do Zwycięscy cz.8,
Osprey Publishing, Falaise 1944

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Brzydal prosto z fabryki



Kolekcjonowanie modeli brytyjskich pojazdów wojskowych, szczególnie tych transportowych ma w sobie coś perwersyjnego. Tak brzydkich samochodów nie produkował chyba nigdy nikt. Jako gracz brytyjski mam spore potrzeby transportowe, czy to w Afryce, czy to w Europie Zachodniej. Rubicon Models wyszedł mi na przeciw wypuszczając ciężarówkę 15cwt czyli 3/4t, która sprawdzi się jako ciągnik artyleryjski czy od biedy jako transport dla wojska. Ale miało być o modelu.

Model nie należy do gigantycznych ale pamiętajmy, że to pojazd nośności zbliżonej do polskiego Żuka (tylko czy ktoś pamięta jeszcze Żuka)? Żuk raz:



Zatem dwie ramki części, to - jak na "pionek do gry" - całkiem sporo. Wygląda na to, że producent miał całkiem dobre plany podwozia auta gdyż dolne partie ciężarówki wykonane są z dużą dbałością o szczegóły. Mamy więc detale przeniesienia napędu, koła z solidnym wargamingowym bieżnikiem i  inne elementy.

Nadwozie jest przyzwoite; producent przewidział m.in dwie wersje paki: z plandeką i bez. Ten drugi wariant wymaga jednak zagospodarowani skrzyni ładunkowej jakimiś pakunkami do wygląda ona dość pustawo.

Jednak to za co w największym stopniu cenię ten model to ... uzbrojenie. Jak wszyscy wiedzą ciężarówki w Bolt Action "opłaca" się wystawiać wtedy i tylko wtedy gdy mają na grzbiecie karabin maszynowy. Do tej pory tylko Amerykanie dysponowali modelem GMC z pierścieniem km-u w kabinie. Pozostałe armie musiały proxować uzbrojenie w różny nieregulaminowy sposób. Na szczęście CMP do nich nie należy. To pierwszy model brytyjskiej ciężarówki z otwieranym dachem i uzbrojeniem w szoferce. Koniec proxów (no prawie, bo uzbrojeniem jest Bren a nie Vickers ;) )

Na koniec kilka słów chcę poświęcić figurkom, które ostatnimi czasy Rubicon dodaje do swoich modeli. Niestety nijak się mają do warlordowej heroicznej stylistyki. Bliżej mu odtwarzania subtelnej i bardziej proporcjonalnej sylwetki a la Perry.

Podsumowując: nie mogę się doczekać gdy będę miał czas zabrać się za montaż i malowanie tego modelu, który na miano modelu jak najbardziej zasługuje. a o wynikach tych poczynań opowiem następnym razem.



czwartek, 7 grudnia 2017

Maty przyjechaly!




Właśnie rozpakowałem efekt lokalnego crowdfundingu, czyli akcji firmy Terrains4Games związanej z launchem mat trawiastych. Z zamówionych dwóch wielokolorowych mat premium przyszła jedna (kto bogatemu zabroni wysyłać na raty). Tym niemniej postaram się podzielić opinią na temat tego co już widzę i dostałem.



Pierwsze wrażenie: mata jest niezwykle lekka. Podłoże to rodzaj cieniutkiej gąbki (?), do której przytwierdzona jest trawka. Do produkcji zastosowano chyba jakąś technologię kosmiczną ;) bo trawka w ogóle się nie sypie ani z własnej woli, ani promptowana. Produkt sprawia wrażenie bardzo delikatnego i moim zdaniem konieczne jest przechowywanie jej w dedykowanej tubie celem zabezpieczenia przed uszkodzeniami mechanicznymi.


Wykorzystane kolory są soczyste i naturalne. Dzięki zmieszaniu barw mata mocno zyskuje autentyczności. Jedyna uwaga do producenta jest taka aby kolejne kolory podłoża nakładać bardziej nieregularnie co pogłębi efekt naturalności. Chciałoby się też zróżnicować długość trawek ale rozumiem, że to bariera technologiczna, która przy nakładaniu maszynowym jest nie do przeskoczenia.


 
Podsumowując: produkt Terrains4Games sprawia bardzo dobre pierwsze wrażenie. Odpowiednie przechowywanie i zabezpieczenie przed uszkodzeniami powinno zapewnić jej długą służbę. O tym jak wygląda i jak się spisuje będzie można przekonać się odwiedzając nasz klub w Józefosławiu.

piątek, 1 grudnia 2017

O sadzeniu drzew



Sporym wyzwaniem przy budowie elementów terenu do gier, zwłaszcza tych obszerniejszych jest ... przechowywanie poszczególnych kawałków. W moim przypadku, po każdej bitwie tereny muszę pakować do kartonów. Lasy szczególnie źle znoszą takie pakowanie, stąd pomysł na kompaktowanie terenów leśnych.

Zważywszy, że większość chińskich drzewek - które chyba powoli podbijają nasz rynek - jest wyposażona w trzpienie postanowiłem wykorzystać go do budowy składanych elementów layoutu. Pomysł jest banalnie prosty i polega na zainstalowaniu w podstawce rurki o przekroju wewnętrznym zbliżonym do średnicy trzpienia w drzewku. Teraz można wkładać i wyjmować drzewka do woli. Dziękuję za uwagę :)


wtorek, 28 listopada 2017

10 pułk dragonów - struktura i modele





10 pułk dragonów był organicznym pododdziałem piechoty zmechanizowanej w składzie 10B.Kaw.Panc. 1DPanc. Jego zadaniem było ubezpieczanie marszu oddziałów czołgów, oczyszczanie i zajmowanie terenu zdobytego przez wojska pancerne i obrona przejściowa terenu do czasu nadejścia piechoty zmotoryzowanej. 

10 pułk dragonów kontynuował tradycje oddziału rozpoznawczego 10BKZmot z 1939 roku, a jego pierwszym dowódcą po ewakuacji do Wielkiej Brytanii był mjr. Święcicki dowódca tego oddziału rozpoznawczego z okresu walk wrześniowych.

10 pułk dragonów składał się z 3 szwadronów liniowych, z których każdy mógł współpracować z jednym z pułków pancernych brygady pancernej: 1 pułk pancerny, 2 pułk pancerny i 24 pułk ułanów. W związku z częstym tworzeniem grup bojowych broni połączonych oficerowie etatowi 10p.drag. byli zobowiązani do posiadania dodatkowych kwalifikacji wykraczających poza kompetencje piechoty. 
10p.drag. był jedynym pododdziałem piechoty w 1DPanc w pełni wyposażonym w opancerzone pojazdy  gąsienicowe (lub półgąsienicowe). Dzięki temu pododdział mógł zawsze towarzyszyć czołgom nie będąc przywiązanym do sieci drogowej. 



Pułk jak na niewielką siłę liczebną posiadał bardzo dużą siłę ognia. W jego skład wchodziły 3 szwadrony liniowe i szwadron wsparcia. Szwadron wsparcia złożony był z 3 plutonów p-panc uzbrojonych w 4 działa 6 funtowe ciągnione przez transportery Lloyd Carrier, dwóch plutonów ckm wyposazonych w 4 ckm Vickers przewożone na transporterach Universal Carrier. Łącznie szwadron wsparcia dysponował więc 12 armatami p-panc i 8 ckm Vickers. W plutonach p-panc jako ubezpieczenie znajdowało się także 12 rkm BREN.
Szwadron liniowy złożony był z 3 plutonów liniowych przewożonych na transporterach M5 half track (łącznie 14 pojazdów w szwadronie), oraz plutonu rozpoznawczego, w skład którego wchodziło 11 transporterów Bren Carrier. Dodatkowe wsparcie stanowiła drużyna broni ciężkiej organizacyjnie włączona w strukturę plutonu dowodzenia. Na jej uzbrojeniu znajdowały się2 moździerze 3 calowe przewożone na transporterach Universal Carrier
W plutonie rozpoznawczym znajdowało się 9 granatników PIAT, 9 rkm BREN (nie licząc tych na carrierach) i 3 moździerze 2 calowe. Z kolei pluton liniowy przewożony czterema pojazdami M5 posiadał po jednym moździerzu 2 calowym i 3 rkm BREN.



10p.drag. dzięki doskonałemu przeszkoleniu w zakresie działania broni połączonych świetnie sprawdzał się w każdej niemal walce w okresie 1944-45. Szczególnie wsławił się podczas operacji Totalize czyli bitwy pod Falaise. W drugiej połowie sierpnia łącznie z 24 pułkiem ułanów (pułk czołgów) działając w oderwaniu od sił własnych dywizji opanował i utrzymał miejscowość Chambois blokując jedną z dróg odwrotu niemieckiej 7 armii. 

Pojazdy 10p.drag. znakowane były czerwonym kwadratem z liczbą 54 malowanym w przedniej i tylnej jego części.

W mojej kolekcji do gry Bolt Action posiadam sporo pojazdów należących do 10 pułku dragonów. 

Drużyna Bren Carrierów z plutonu rozpoznawczego to zestaw plastikowych modeli firmy Warlord sprzedawany łącznie z figurkami żołnierzy i załogami pojazdów. Modele (z wyjątkiem żołnierzy) wykonane są przyzwoicie i możliwe jest ciekawe zaaranżowanie pojazdów, zamontowanie dodatkowych bagaży i broni. Modele malowałem dedykowanymi farbami Vallejo. Ślady eksploatacji to "stara rdza" z palety Vallejo. Moje carriery mają błędne numery seryjne rozpoczynające się od litery T (zarezerwowanej dla oddziałów pancernych) powinny mieć literę Z przeznaczoną dla transporterów opancerzonych.



Kolejny model w malowaniu 10 pułku dragonów to Half track także firmy Warlord. Także i w tym wypadku popełniłem błąd wybierając model w wersji amerykańskiej (M3) zamiast brytyjskiej (M5). Różnica polega m.in. na kształcie błotników i wykończeniu tylnej ściany przedziału załogi (M5 miała zaokrąglone rogi). Model - podobnie jak poprzednie malowany i wykańczany farbami Vallejo


Humber w malowaniu 10p.drag. to pojazd używany w plutonach łączności tego oddziału. Model to żywiczny odlew firmy Warlord. Na polu bitwy całkowicie bezużyteczny ze względu na mizerne uzbrojenie (jeden BREN) jednak z powodu charakterystycznej brytyjskiej urody od czasu do czasu wystawiany przeze mnie w bitwach. 


Oprócz pojazdów do 10 pułku dragonów należy także armata 6 funtowa ze szwadronu wsparcia 10p.drag. Ten ciekawy model z załogą w dynamicznych pozach i całkiem przyzwoicie wykonany nieczęsto gości w moich rozpiskach do gry. Powód to koszt niewspółmiernie wysoki do możliwości bojowych i blokowanie slotu artyleryjskiego, na który trudno sobie pozwolić.


Wyposażenie uzupełniają bronie zespołowe czyli: moździerz 3 calowy z plutonu dowodzenia szwadronu liniowego i ckm Vickers ze szwadronu wsparcia.


   
Źródła:
K.Gaj, 1 Dywizja Pancerna (organizacja Wielkiej Jednostki pancernej PSZ na Zachodzie - sierpień 1944)
Śladami polskich gąsienic, tom 9, J. S. Tym

środa, 22 listopada 2017

Dostawa z Chin

Po blisko miesiącu oczekiwania dotarła modelarska przesyłka z Chin. Moje zasoby materiałów zwiększyły się o dwa tuziny palm, tuzin pni drzew, tuzin krzaków ogólnego przeznaczenia i 4 tuziny krzaczków pomniejszych.

Palmy wysokości 10cm są w moim odczuciu bardzo dobrze zrobione, czupryny mają dość rozbudowane, pnie mają odwzorowaną strukturę a w górnej części znajdziemy też imitację orzechów kokosowych. Po lekkim pomalowaniu i podcieniowaniu świetnie sprawdzą się na terenach pustynnych i nowogwinejskich.


Pieńki drzewek wysokości 7cm po umorusaniu we flocku świetnie sprawdzą się w roli drzewek owocowych w projekcie #robiewies.



Interesujące są krzaczory ogólnego przeznaczenia w kolorystyce zielonej i ukwieconej. Są dość wysokie mają 5-6cm wysokości). Gałęzie dają się w pewnym zakresie formować, jak na krzaki są wyjątkowo krzaczaste. Sądzę, że sprawdzą się w roli gęstych zarośli lub wierzb na terenie europejskim albo dalekowschodnim.



Mniejsze krzaczki użyję do stworzenia sadów i innych upraw na europejskiej wsi. Po zamontowaniu magnesików będzie możliwa dowolna aranżacja roślinek na poletkach.




czwartek, 9 listopada 2017

24 pułk ułanów - struktura i modele




24 pułk ułanów był trzecim pod względem "starszeństwa" pułkiem w 10 B.Kaw.Panc. należącej do 1DPanc.Oddział kontynuował tradycję przedwojennego kawaleryjskiego 24 p.uł. Jako jeden z pierwszych - obok 10 pułku strzelców konnych - zamienił konie na konie mechaniczne i wszedł w strukturę pierwszej w pełni zmotoryzowanej jednostki Wojska Polskiego: 10BKZm. razem z nią przechodząc cały szlak bojowy od  walk z XXII KPanc gen. von Kleista pod Jordanowem , poprzez walki z 1DG w rejonie Lwowa, aż po ewakuację na Węgry. Odtworzony we Francji walczył w ramach 10BKPanc, a po upadku Francji został ponownie odtworzony na terenie Wielkiej Brytanii. W 1943 roku pułk został przeformowany na oddział pancerny i w takich charakterze wyruszył do Normandii w lipcu 1944 roku.


Pułki czołgów w dywizji pancernej (w tym 24 pułk ułanów) miały siłę batalionu. W skład każdego pułku wchodził szwadron dowodzenia i 3 szwadrony liniowe. Każdy szwadron liniowy zaś złożony był z czterech plutonów czołgów. Plutony czołgów (od pierwszego do trzeciego) miały na stanie po 3 czołgi Sherman MkV, a czwarty: 3 czołgi Sherman Mk Vc Firefly. W trakcie kampanii 1944 roku (pod koniec roku) w pułkach pancernych zaczęły pojawiać się czołgi Sherman MkIIa (z odlewanym kadłubem i amerykańską armatą 76,2mm).
 

Ogółem na stanie szwadronu pancernego było 16 czołgów Sherman Vb (w tym 4 w sekcji dowodzenia), 3 czołgi Sherman Vc i czołg ewakuacyjny Sherman ARV. Szwadron dowodzenia pułku miał bardziej złożoną strukturę. Zawierał w swym składzie komponent rozpoznawczy (11 czołgów Stuart Mk VI), przeciwlotniczy (6 czołgów Crusader III AA) i pluton łącznikowy (9 samochodów pancernych Daimler Dingo lub Humber).




Zgodnie z klasyfikacją brytyjską pojazdy trzeciego pułku pancernego dywizji pancernej, a zatem także 24 p.uł. znakowane były czerwonym kwadratem z numerem 53, oraz niebieską figurą (romb - szwadron dowodzenia, trójkąt - 1 szwadron, kwadrat - 2 szwadron, koło - 3 szwadron) malowanym na kadłubie lub wieży.



Pułk czołgów mógł nacierać samodzielnie w pasie o szerokości 1600-3300m, a bronić frontu 2200-3800m. Obrona pułku była możliwa wyłącznie pod warunkiem wzmocnienia pododdziałami piechoty i broni przeciwpancernej. W takiej sytuacji piechota zajmowała kluczowe lokacje w pasie obrony, a pojazdy pułku wykonywały zasadzki ogniowe i lokalne kontrataki. Kluczowe było w tym wypadku zachowanie ruchliwości pojazdów. 

W sierpniu 1944 roku 24 p.uł. odegrał istotną rolę w bitwie pod Falaise. Razem z 10 p.drag. i 10 p.s.k. blokował drogę odwrotu w rejonie Chambois oddziałom 7 armii niemieckiej (scenariusz Góra Tabor). Mimo braku linearnego frontu (oddziały przez większą część bitwy były odcięte od sił głównych 1DPanc) 24 p.uł. zrealizował powierzone zadanie.

Większość modeli pojazdów pancernych z mojej kolekcji wykonałem w oznakowaniu 24 p.uł. Pierwszym z modeli jest Sherman MkV (z armatą 75mm) to jeden z pierwszych moich modeli do Bolt Action wykonany jakieś 3 lata temu w oparciu o prosty odlew żywiczny firmy Warlord Games. Model nie posiada pełnego oznakowania pułku (figury geometryczne).


Drugim modelem w barwach 24 p.uł jest Sherman MkVc Firefly. Ten model to mój debiut sprzed trzech lat wykonany w oparciu o żywiczny odlew firmy Warlord Games.


Trzeci model to Stuart Mk VI z plutonu rozpoznawczego 24 p.uł. Ten model to mój drugi Stuart w barwach 1DPanc. Model został wykonany w oparciu o zestaw Rubicon Models. Odkąd pozycja ta pojawiła się na rynku mój pierwszy Stuart - żywiczny Warlord Games - został przesunięty do funkcji wypalonego wraku. Model Rubicon Models ma tę dodatkową zaletę, że po zdjęciu wieży i zamontowaniu pierścienia z MMG służy za Stuarta Kangaroo (czyli jedynej roli do jakiej mógł się nadawać ten czołg na polu bitwy w roku 1944.


Kolejny model to Crusader III AA ze szwadronu dowodzenia 24 p.uł. Model wykonany w oparciu o zestaw Rubicon Models. Podobnie jak Stuart zestaw jest wykonany na bardzo dobrym poziomie. Model malowany natryskowo farbami Vallejo, ślady eksploatacji to farba Dark Rust i pigmenty Vallejo.

 
Sherman Mk IIa (z działem 76,2mm) to model, którego bardzo długo szukałem. Zbudowany przeze mnie jest hybrydą dwóch zestawów: Blitzkrieg Miniatures (odlewany kadłub) i Rubicon Models (wieża z działem 76,2). Wieża jest najprawdopodobniej niezbyt prawidłowa (jest w wersji nie używanej w 1DPanc). Nie wykluczam, że temat Shermana Mk IIa jest w mojej kolekcji rozwojowy.



Źródła:
K.Gaj, 1 Dywizja Pancerna (organizacja Wielkiej Jednostki pancernej PSZ na Zachodzie - sierpień 1944)
1Dywizja Pancerna 1944-47 vol.II, Militaria
Od Acromy do Zwycięscy cz.8,
Osprey Publishing, Falaise 1944

piątek, 3 listopada 2017

2 pam - struktura i modele


Każda brytyjska dywizja pancerna - a według takiego etatu budowana była 1DPanc - posiadała 2 pułki artylerii lekkiej. Jeden z nich (w 1DPanc był to 1pam) - samobieżny - współpracował domyślnie z brygadą pancerną, zaś drugi (holowany, w 1Dpanc był to 2pam) wspierał działania brygady piechoty (3 BS - Brygady Strzelców).
Pułk składał się z 3 dywizjonów, a każdy z nich z dwóch czterodziałowych baterii armatohaubic 25 funtowych. Łącznie na uzbrojeniu pułku było więc 24 działa. Każdy z dywizjonów pułku mógł działać na korzyść jednego z batalionów 3 Brygady Strzelców. Organicznie w skład każdego dywizjonu wchodziły także 2 czołgi Sherman OP (pancerne punkty obserwacyjne), zaś doraźną obronę przeciwlotniczą zapewniały 2 holowane dzialka 20mm Polsten. Działa były holowane przez ciągniki artyleryjskie Morris C8 Quad.


O przynależności do pułku informowały czerwono granatowe kwadraty z numerem 76 malowane z przodu i z tyłu pojazdu.


W mojej kolekcji mam dwa obiekty związane z 2 pułkiem artylerii motorowej. Pierwszym z nich jest działon 25pdr zbudowany w oparciu o metalowy zestaw Warlord Games. Model wykonany jest przyzwoicie, a poziom szczegółów - jak na "pionek do gry" jest wystarczający. Załoga w interesujących i stosownych pozach. Model malowałem farbami Vallejo, podobnie jak ślady użytkowania.



Drugim modelem z oznakowaniami 2pam jest ciągnik Morris Quad.  pojazd został wykonany w oparciu o odlew żywiczny firmy Warlord Games. Malowanie wykonałem farbami Vallejo.



Źródła:
K.Gaj, 1 Dywizja Pancerna (organizacja Wielkiej Jednostki pancernej PSZ na Zachodzie - sierpień 1944)
Od Acromy do Zwycięscy cz.8,

czwartek, 2 listopada 2017

1 p.art. p-lot - struktura i modele




1p.art.p-lot gromadził większość występującego z 1DPanc sprzętu przeciwlotniczego. 1 pułk artylerii przeciwlotniczej miał strukturę trzydywizjonową. Każdy dywizjon złożony był z trzech baterii: jednej samobieżnej i dwóch holowanych. Każda bateria liczyła po 6 działonów. Uzbrojenie pułku stanowiły 40mm działa p-lot Bofors. Zasięg praktyczny tej broni wynosił 2300m, a skuteczny pułap 4000m. Charakterystyka dział wskazywała, że mogły one chronić pododdziały własne lub obiekty przed atakami samolotów poruszających się na niskich pułapach (myśliwsko bombowych). Cały pułk był w stanie chronić obszaru o powierzchni 25-30 mil kwadratowych.

Oprócz sprzętu p-lot zgromadzonego w pułku każdy z pododdziałów 1 DPanc dysponował organicznym plutonem p-lot wyposażonym w czołgi Crusader III AA. W związku z niewielką aktywnością Luftwaffe w Normandii pojazdy te były stopniowo wycofywane, a załogi przesuwane jako uzupełnienia do jednostek liniowych.

 

Pojazdy w 1 p.art.p-lot znakowane były zgodnie z brytyjską klasyfikacją czerwono niebieskimi kwadratami z liczbą 73, malowanymi na z przodu i z tyłu pojazdu. 


Spośród sprzętu będącego na wyposażeniu 1 p.art.p-lot. mam w swojej kolekcji działon holowany armaty Bofors 40mm. Model wykonany jest w oparciu o odlew metalowy Warlord Games. Mój Bofors nie jest w pełni zgodny z wyglądem działonu z 1944 roku, nie ma m-in. tarczy działowej i ma podwozie starego typu. 


Źródła:
K.Gaj, 1 Dywizja Pancerna (organizacja Wielkiej Jednostki pancernej PSZ na Zachodzie - sierpień 1944)
Od Acromy do Zwycięscy cz.8,